| ||
| imaginarium porusz mnie. niech to będzie zapowiedź, cokolwiek. cokolwiek co odwróci bieg myśli, które w zasadzie stoją w miejscu, zapuszczając korzenie. nie będę gdybać, nauczyłam się niczego nie oczekiwać. nie będę sobie wyobrażać. ja tylko koloryzuję to co już istnieje. i przyznaję, czasem tworzę coś z niczego ale tylko po to, by trzymać fason. chciałam być inna i może takie sprawiałam wrażenie. udowodniłam sobie, że obojętnie jak wielkie będą moje starania, i tak zostanę człowiekiem. bez względu na to jak rozbudowaną mam wyobraźnię, na to jak potrafię sobie wszystko wytłumaczyć, jak kreuję moją rzeczywistość. finalnie to ona warunkuje mnie. jestem zależna od wszystkich i wszystkiego. nie dałam rady odizolować mojego świata, uległ skażeniu. to nie jest smutne. po prostu zgorzkniałam i nawet po tym jak opadła kurtyna jestem gorzka. i czuję gorycz. porusz szybciutko, niech drgną wszystkie struny... teraz tego potrzebuję. nictu 2012-01-12 21:35:12 skomentuj (0) rak miłości 2 lata. dorosłam albo cofam się okaże się, że sama postawiłam się w tej samej sytuacji kolejny raz przestaje być zabawnie gdy już zorientujesz się, że nic nowego schemat mój schemat przybrał jedynie nowe szaty, co pozwoliło mi na bezstroskość. nieważne przypadkowo (?) natknęłam się na pewną notatkę w czyimś zeszycie. czyste szczęście, owoc miłości i te sprawy... których ja nie doświadczę. z tym mężczyzną. wiem to od trzech lat. nie wiem co z tym zrobić. jak? już nie potrafię wykrzesać swojego szczęścia z pojedynczych gestów. czy ja w ogóle powinnam to robić? On nie rozumie: związek, odpowiedzialność, perspektywy... i ja zabiegająca o jego szczęście i walcząca o iluzję własnego. z tego wszystkiego zapomniałam do czego dążę, a teraz okazało się, że nie ma żadnego celu. wszystkie obietnice pozostały słowami bez pokrycia . przestałam je kochać. nictu 2010-08-31 21:33:41 skomentuj (2) ty i ja, zezowaty duet
nienawiść do życia. to odpowiedź na wszystkie pytania. nictu 2008-10-10 23:23:55 skomentuj (0) no to jestem. bo jestem. bez sensu ale to i tak bez sensu. bezsensowna bezsensowność zatacza koło i porywa ze sobą wszystko. co się stało? nic się nie działo więc nic się nie stało. jakaś taka byle jaka, przezroczysta ja. nictu 2008-09-30 21:21:12 skomentuj (0) niczyja Nie lubię czekać, tęsknić też To z miłości, przecież wiesz Nie lubię o nic prosić się Jestem dumna, przecież wiesz Nie lubię tez niczyją być To takie smutne, przecież wiesz... Wstaję rano, chłodny świt Ta bezsenność męczy mnie Ciągle nie wiem dokąd iść Przerażona dręczę się I mój płacz, mój płacz Powiedz czy to ładnie tak Kiedy w kącie płacze ktoś Kogo niby kochać masz... Robię coś, cokolwiek, by Jakoś w sobie zabić myśl, Że ciągle nie ma Nas Jestem ja i jesteś TY Są noce kiedy nie chce się żyć Są.... i nie mogę nic, nie zrobię nic Są czarne chwile, nie każda mija Są... gdy jestem niczyja... Wieczorem pora upić się Tak najłatwiej przełknąć łzy A potem gadka z byle kim Do znudzenia aż mnie mdli Wracam sama chociaż ktoś Za rękę trzyma mnie Może nawet kochać chce Ja udaję że już śpię (niczyja- agnieszka chylińska) to wszystko w tym temacie nictu 2008-09-27 19:29:26 skomentuj (0) niepogody duszy mej I am the fire burning desperately But you're controlling me Release me totalnie stłamszona, dostałam to czego chciałam i nagle mnie olśniło. nie chcę być zabawką, marionetką, byle czym. cały wrzesień mam na przemyślenia. żadnych wakacji, kilka zmarnowanych szans. mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń, których nigdy nie doceniono. wracam w takim razie do wiernego bloga, przespanych nocy i jakże pustych dni. nictu 2008-08-25 23:10:30 skomentuj (0) totalna próżnia... nictu 2008-04-02 23:38:13 skomentuj (0) tak jakby... nic. jestem przerażona nictu 2008-02-09 17:11:12 skomentuj (1) rak miłości 'błyskawicom grzmieć i ginąć' Mnie siedzieć, siedzieć, płynąć (?). i czekam na coś. hedonistyczne myśli mnie ogarnęły. nihilizm przysłonił oczy, zamknął usta i zatkał uszy. czuciem błądze w szczęściu- nieprzytomnym, nieokiełznanym, niepojętym i niezrozumianym. kim jestem? sobą i Tobą, nami. nictu 2007-11-28 18:11:48 skomentuj (2) no or no cóż... zdałam, jestem kierowcą. jestem zmęczona, i trochę taka do dupy, od kilku dni. no ale... "będę milczał- i tak jestem martwy". nictu 2007-10-09 19:07:10 skomentuj (0) zacznę od czegoś prymitywnego: tęskniliście za mną? bo szczerze 'pisząc' ja zapomniałam. czasem tylko przeglądało się stare wpisy i przychodziła myśl, że analizuje się tylko wtedy gdy jest za dużo wolnego czasu. a mimo wszystko wtedy narzekało się na jego brak. ale to leci obojętnością. cała ja. albo i nie. może tylko jakaś tam milionowa część. może w ogóle. ktoś mógłby powiedzieć, że to zupełnie obca osoba. lepsza, gorsza? ocenianie wypada w tym momencie podobnie jak analizowanie. a analizowanie prowadzi do... i kółko się zamyka. wbrew pozorom to wszystko jest idealne w swym pięknie, brzydocie itd. śmieszna, rozdygotana i niepewna równowaga. totalny absurd mimo wszystko. i też mimo wszystko to wszystko stało się w końcu wszystkim. czasem tylko w akcie złości, żalu i rozgoryczenia burzę skomplikowaną konstrukcję. satysfakcja gwarantowana, bo bycie moralnym wandalem zajmuje kilka sekund, a bob budowniczy to fucha wymagająca większego zaangażowania. lepiej się nie nakręcać i chyba lepiej skończyć z tym działem, który przypomina jak żałosnym jestem człowiekiem. wiarę w teorii zawsze możesz porzucić. głupie regułki. ok napiszę o co naprawdę mi chodzi. nienawidzę tego świata za tą pieprzoną równowagę, którą wiecznie zachowuje. za tych bezmyślnych ludzi. za ten smutek, który widać na każdym rogu. za całą złość tłumioną w sercach. za ignorancję. za brak wyobraźni. za zło. za naiwność. za cierpienie. za obojętność i dystans. wiem, że każdy każdego kochać nie będzie. ale trochę rozumu by się przydało. pieprzeni egoiści. potworne marionetki. bolą mnie oczy od tego widoku. ręce od bezsilności. wszystko dlatego, że w tym trwam i nigdy się nie wyrwę. do kogo skierować zażalenie? rany boskie zlitujcie się, nie będę nikomu zawadzać. nictu 2007-06-28 23:38:45 skomentuj (0) to be alone with me? "wiesz co... ja to kiedyś chyba umrę." no i kto tu jest głupi, popaprany i w ogóle zabawny? sama nie wiem. ręka boli jakby umieszczono w niej (wzdłuż) patyczek od lizaka. poza tym pewnym krokiem zrobiłam poślizg w dorosłe życie. efekt: skręcony staw skokowy. i mnóstwo innych dojrzałych rzeczy jeszcze uczyniłam ale o tym kiedy indziej. obecnie prawie spieszę się na kurs. pogoda jest brzydka, wstawać się nie chciało. dawno nie pisałam bo nie miałam ochoty. no i o czym tu pisać? nie ma na co już narzekać. chociaż do wieczora coś się pewnie znajdzie więc temat pozostawiam otwarty. jestem zabawna heh... już wieczór. robi się melancholijnie, smutno i nieciekawie. tylko dlatego, że jestem złym człowiekiem. wiele by się dało by otwierając oczy mieć znowu czyste myśli. może i jestem zabawna ale różdżki nadal nie otrzymałam. czasami jeszcze sobie ucieknę 'z podkulonym ogonem'. tak trochę z rezygnacją wpadam (znowu?) za wczesnie w łóżko. by spać, nie myśleć, nie nie. i nie śni mi się nic, bo chyba nie zasypiam wystarczająco szybko. no nie wiem. no co? chyba mogę? nie wiem czy mogę. kropi, mży, smutek spływa po szybach za którymi widać tylko pustkę. nie to próżnia, a w niej zawieszona nicość. wszystko się przenika. nie mieszaj bo wybuchnie. nictu 2007-05-30 14:48:04 skomentuj (1) dziwne? nie... :) nictu 2007-04-05 09:40:15 skomentuj (3) gdy nie potrafię odezwać się więcej niż jednym słowem 'nic'. w nim zawiera się wszystko nictu 2007-03-25 12:28:53 skomentuj (1) mocno tak panika czy popłoch? człowiek boi się niczego. zwłaszcza tego natępującego po czymś. więc należy wzmocnić mur, uciec albo zniszczyć. bo strach paraliżuje- nie zrobisz nic dobrego. myślenie zabija całą bezinteresowność, zaufanie- wszystko czego się nie obawiasz. a być może Twoją nadzieję. rozbije na kawałki i będzie smutno. tak cholernie, że popełnisz kolejną zbrodnię w afekcie. ale nikt nie wybaczy i Ty sam nie zaakceptujesz. i to wszystko znowu zniknie, bo nie dało się szansy. 50%- możliwość zmarnowania. do połowy pełne czy puste? nie mam pojęcia. daj chociaż 1% w górę, a zamknę oczy i będę żyć iluzją. i będę wierzyć w prawdziwość tego świata. i nigdy nie zapytam o drogę powrotną. może nie będzie szczęścia ale będzie cel. bo tak bardzo tęskni się za wiarą. jeżeli nie ma drugiego brzegu. jeżeli mgła jest za gęsta. jeżeli to wszystko to kolejny metr nowego muru. jeżeli będę musiała bać się niczego. to nie wiem. bo myślenie też jest niczym, które otacza mnie i osacza w każdej minucie. nieważne. jutro świat się zmieni. przez 5 minut będzie 50% dobra. nie wiem nic tyle tylko, że coś z perspektywą niczego. totalnie rozbrojona po 10 minutach: mam to gdzieś po 20 minutach (czyli razem 30): koniec, to nie ma sensu, przed oczami nowe gruzowisko. smutnie cholera. i wszystko nic nictu 2007-03-19 20:29:37 skomentuj (0) nic 17 minut? pokolenie lubujace się w niszczeniu własnego organizmu. bo przecież niezły odlot, dreszczyk itd. ale mi się kręci w głowie. może to kolejne urojenie, a jedyne co stoi w miejscu to monitor. a może, a może nie, albo w ogóle. większość tego nie toleruje, ćpasz, nie ćpasz, okazjonalnie lub częściej niż rzadziej. pijesz- żyjesz? albo zdychasz przez pół imprezy błagając żołądek o litość, a świadomość o to by nie zwiała. palisz? z dymem puszczasz mózg- dobrej zabawy. zrób drinka, wymieszaj: martini, obiad dzisiejszy i wszystko co po recyklingu wydaje się być ohydą. swiadomie lub mniej. szaleję ale nie tylko ja. i jeden człowiek na całej ziemi, który za to skreśla cię z listy 'nawini i głupi'. zabawa iluzją. pociągnij za jeden róg, zostaw, potem złap następny i rób to tak szybko byś sam się zgubił. świetna zabawa, 100% satysfakcji na drodze to nowhere. out of nowhere. always. za dużo błędów robię więc kończę. odczuwam odrobinę silniejszy bezsens chodzenia do szkoły toteż ograniczę tę czynność. potem mam za niskie ciśnienie i wydaje mi się, że to ściany wirują, a nie ja tańczę. nawet nie pamiętam czy wysiadłam z autobusu na moim przystanku. nie ma prawdy i nie ma w co wierzyć. a te wirujące ściany nie napawają optymizmem. nie tolerujesz mnie, nie zgadzasz się. kolejny pretekst do tego, by zrobić sobie źle. szkoda tylko, że to również nie ma sensu. nadchodzi czas odmóżdżenia. będę częściej pisała o tych pierdołach. teraz jak już się nie uczę mam więcej czasu na nudzenie się. to najlepsze co mnie w życiu spotkało. spaććććć i litosći proszę odrobinę, albo nie bo mi się jeszcze przyjemnie zrobi/////////////// nictu 2007-03-12 21:24:42 skomentuj (0) cóż jest tak przerażająco pusto. to wszystko. no i nic w końcu... dodając: wszystko, czyli to nic, bezwartościowe itd. wywołuje uczucia. byle jakie ale rzeczywiste. oto cała absurdalność. nie ma możliwości pozbycia się tego co przeszkadza i dokucza. życie jest irytujące, cholernie popieprzone słowa. mdłe. osiągnęliśmy złoty (a tak naprawdę szary) środek. wy cieszycie mordki, a ja. a ja to nic. mam to gdzieś. wszystko jest brzydką, starą i 'rozmymłaną' plasteliną koloru szarego. ohyda. ja, ty, wy, my. a teraz powiem prawdę- te słowa nic nie znaczą, absolutny bezsens. piszę bo mi się nudzi. przestanę gdy będę miała możliwość utopienia myśli w jakimś bezmyślnym i prozaicznym zajęciu. jeszcze 10 minut i koniec myślenia i pieprzenia od rzeczy. ach. koniec. pa nictu 2007-03-05 19:01:06 skomentuj (1) daltonista przerażająca noc. sen na jawie, a może jawa, może śnię w tym momencie. jeśli tak to udało mi się uciec przed wszystkim- pozornie wygrałam, a zwycięstwo trwało przez kilka bolesnych minut. wcisnęłam głowę w poduszkę, niewiele pamiętam. potem moje uszy przeszył ten okropny krzyk, wszystko we mnie się rozlało. nieopisany ból i strach- nie chciałam by bolało, wolałam krzyczeć. nie mogłam. "to sen"- spróbowałam otworzyć oczy, zrobić coś 'realnego'- nic. podniosłam się z łóżka i błagałam o to by zdążyć dojść do pokoju rodziców. doszłam i nie zauważyli. upadałam powoli, w zwolnionym tempie, widziałam wszystko prócz nich. dzisiaj nie wiem nic. nie chcę już spać, nie chcę budzić się i upadać. bo przecież nic się nie zmieni. wstałam i był dzień. taki zwykły, jak wczoraj czy kiedyś tam. chciałam to zmienić. i: kolejny raz, kolejny dzień, ale nie jeden z wielu. jeden z nielicznych kiedy tak bardzo tęsknię, sprawdzam starą pocztę, kasuję wszystkie 73 nowe wiadomości, z których 73 to reklamy, ogłoszenia, konkursy. gdybym miała tamte wiadomości, te piękne zdania o tym jak bardzo cię POTRZEBUJĘ. ty je na pewno masz. może mogłabym do ciebie napisać i moze mógłbyś mi je przesłać, ale nie jestem tego pewna. bo tak naprawdę niczego pewna być nie mogę. może nie odpiszesz tym razem, bo wiesz- jestem kimś innym. nieważne. bo nic nigdy tego nie zmieni. niczego nie zmieni. życie to zawsze to samo życie. kolejna przepita impreza, kolejna złamana obietnica- może tak pozostać. jesteśmy tylko ludźmi. takimi zabawnymi, wewnętrznie skłóconymi- nie do pogodzenia. zatem obrzydzenie to normalne uczucie goszczące w oczach wszystkich znajomych i moich. piękne krajobrazy i ten ciągłe pośpiech. chcemy zobaczyć wszystko patrząc pod nogi. ostatnie co pamiętam to tylko kilkanaście dni, które za rok, miesiąc albo tydzień nie będą miały dla mnie żadnego znaczenia. i to, że wyjazd tak naprawdę nie dał nic. to, że nienawidzę tego dwa razy mocniej niż przed. że mogę powiedzieć wszystko i będzie to niczym. że to NIC. ZAWSZE. jak zwykle. że ktoś pomyślał, że wie o mnie wszystko, że ta prawda mnie zaboli, że mnie zniszczy. "bawisz się ludźmy, mną juz nie będziesz. to koniec". ojj... wszystko jedno. jeśli tak dobrze mnie znałeś to czemu pozwoliłeś żebym korzystała gdy tylko miałam potrzebę. ty też korzystałeś, tak jak wszyscy. wszyscy płacimy, różni się tylko waluta. tylko miłosierni dają na kredyt- wiedząc, że wszystko co mogą otrzymać to satysfakcja. w pogoni za tym czego nie ma, za co nie można zapłacić (?). za tym czego po prostu nie ma. jestem nikim w świecie zbudowanym z niczego. tanie materiały i środki. fuszerka. jeszcze kilka minut i zdurnieję do reszty. jak zwykle proszę o wróżkę, która wszystko zaczaruje, obróci w byt, w coś namacalnego. nawet góry nie są wystarczająco mocne. żałuję jak diabli i nie wytrzymam tego czego nie ma. nie nie nie... natychmiast ! nie jutro... jesteśmy jak kury, takie zwykłe, podwórkowe ze wsi. cały czas podbierają nam 'jajka' - efekty ciężkiej pracy, zostawiają jedno, bo wiedzą, że damy się oszukać i 'zniesiemy nowe'. tak na zachętę. wolę je zniszczyć, wszystkie. nictu 2007-02-18 19:11:02 skomentuj (1) pieprzona misja szukania życia kolejny raz. te same schody, ta sama droga, autobus ucieka sprzed nosa 'cholera'. niesamowita ochota by wykrzyczeć cały swój gniew. mam jeszcze szansę go dogonić, stoi na światłach. omijam go ze złością, po czym okazuje się, że następny odjedzie za 3 minuty. za 3 minuty będę w drodze do domu. tymczasem mijam mężczyznę leżącego na chodniku, wszyscy mają go w dupie. zasrani katolicy, ludzie kochający i inni pojebani palanci. dzień znowu staje się wściekle zły. wszyscy stoją, palą papierosy i klną w myślach. podjeżdża autobus, potykam sie o schody i jak zwykle siadam po lewej stronie na pojedynczym siedzeniu. średnio pusty (średnio pełny). po prawej stronie jakiś gbur zajął 3/4 podwójnego siedzenia i wyciągnął nogi tak, że zablokował jeszcze dwa miejsca. studiuje gazetę. żaden tam dziennik tylko program telewizyjny. odwracam głowę- nie mam siły patrzeć na to. bolą mnie oczy, po 5 minutach myślami jestem ponownie na dworcu. następnie wyobrażam sobie sytuację za 5 minut. nie chcę wysiadać, mogę jechać do końca. a co jeśli wysiądę 2 przystanki za wcześnie? nie mam ochoty na spacer. a co jeśli wysiadę przystanek dalej? noc spędzę nad jeziorem. wchodzi kanar. jeśli każe mi pokazać bilet poproszę o jego legitymację. stoi nade mną, a raczej wisi. to mój przystanek, dźwigam się i wyskakuję z jadącego jeszcze autobusu (kierowcy się śpieszy więc się nie zatrzymuje). czuję się jak po przespanej nocy. chilę później poczuję się gorzej- zepsułam odtwarzacz, to już ostateczny koniec. idę po siostrę, narzekam w myślach, znowu będę musiała czekać aż się ubierze. wchodzę do budynku- żadnych wspomnień, szkoda czasu. zamykają drzwi, by nie dopuścić do dzieci handlarzy itp. przy drzwiach zazwyczaj dyżuruje sprzątaczka albo woźna. tym razem nie ma nikogo, pukam, nikt się nie pojawia. siadam zrezygnowana, po 10 minutach przychodzi łaskawie pani T. po 15 przychodzi moja siostra. 'co było w szkole?' 'nic' 'no jak to nic, to co spałaś?'- wiem, żeby ją zainteresować powinnam pytać o szczegóły, ale dziś już nie mogę się skupić. idziemy do domu, Agata tapla się w błocie, mówię, że będzie musiała wytrzeć podłogę w korytarzu i nie obejrzy bajek. już nie podskakuje, smętnie człapie obok mnie. znowu wciagam ją na czwarte piętro. byle do domu. nie potrafię zdjąć butów tak szybko, by zdążyć powiesić jej kurtkę zanim rzuci ją w kąt. przebieram się do połowy. Agata ma swoje życie. idę się napić- dzisiaj jeszcze nie piłam, zaschło mi w ustach totalnie. ściągam gitarę z szafy i kolejny raz próbuję z 'uciekinierem', rezygnuję po kilkunastu sekundach. Młoda kończy pracę na konkurs. siadam przy komputerze i.. nie wiem co robić : sprawdzam pocztę, bloga, epulsa, gadu milczy.nie chce mi się czytać, czekam na 'fakty'. może pójdę się wykąpać i położę się spać. chyba nie. może pojadę do biblioteki. nie mam odtwarzacza 'cholera!', nigdzie nie jadę. jesteśmy same w domu, najedzone i w oddzielnych pokojach. na głębokości swych samotności. a jutro... tak mi smutno. pójdę przebrać się do końca i obejrzę fakty. nie zrobię więcej nic. nictu 2007-02-02 15:55:43 skomentuj (0) i feel loveeeeee nie interesuje mnie codzienność. drugi raz o tym samym, ale to przecież nic takiego. może gdybym miała psa albo kota. a może nie. a może w ogóle. nie chcę. nie chcę pisać, nie chcę pieprzyć pierdół. nie chcę żyć wśród pierdół i z pierdołami rozmawiać. te wszystkie... uciekło mi słowo. wszystkie regułki i definicje. bardzo mętna woda. czy trzeba wpaść w błoto żeby czuć syf? integracyjne bzdury. kosmiczne dziury. stosy makulatury. jakie to męczące. żałosne pojękiwania i takie tam. takie tam i takie inne i jeszcze to czy tamto i kilka innych i może jeszcze coś zupełnie innego. patrzcie jaka to ja ciekawa osoba jestem. moja osobowość to coś takiego pomieszanego z tamtym i jeszcze innym i może jeszcze coś. a jutro? a ty? też takie coś, czy inne? a może nie. tylko pamiętaj że nawet to czego nie ma można spierdolić, bo życiem rządzą wyobrażenia. znowu mi się nie chce oj nie, oj w ogóle, oj nigdy i po końcu świata też. więc o czym napiszę za ileś tam? o czymś takim, innym czy może w ogóle tamtym? byle do 18stki i przynajmniej przestanę marnować czas na kościół. co za pierdoły ! imagine. spaniee, siekieraa, kiedyś ich zabiję ;] nictu 2007-01-21 18:27:19 skomentuj (1) OSTATNI nienawidzę świąt. (długa przerwa na przełknięcie żalu) dalej nienawidzę wszystkiego. (kolejna długa przerwa- próbuję dostrzec pozytywne aspekty) nie wiem (długa przerwa na nie wiem co) żałosne próby podjęcia... kurwa błagam o pomoc. albo nie. w sumie- wszystko jedno. 'rajska dziedzina ułudy'. kto wie co po śmierci. kto wie czemu całe życie giniemy w imię idei, wypierając się jej ostatecznie. i czekamy na kolejną iskierkę nadziei. czekam, czekaj. los TO połączy. zaskakująca trafność życzeń. aaa nie, one zawsze są takie same. uniwersalne na tyle, by trafiły w twoje zapotrzebowania. nieszczere na tyle, by ich życzliwość zwaliła cię na kolana. zapaść się pod ziemię. wysyłajcie mi jedzenie trzy razy dziennie, powinnam być wdzięczna. tylko ostatnio nic mi nie smakuje, nie mam ochoty na czekoladę, życie. wszyscy towarzysze podróży dawno rozeszli się do domów. w których :ból, głód, zło i co kilka dni dobra chwila. straszliwy, przerażający fanatyzm. czasami... zastanawiam się nad tym jakby to było, gdybym spotkała cię w drodze do sklepu czy wyrzucając śmieci. nieprawdopodobne, ale zapewne błagałabym o jeszcze jeden taki raz. tu koniec, nie ma honoru. za to mam tv i łóżko i kilo cukierków. i jeszcze ciepłe kapcie. i jest kilka osób, których nie doceniam i nie mogę, bo nie. bezsensownedziełowszystkiegoiniczegokażdegoinikogo. nie wiem, ale wiem co będzie jutro, pojutrze i tak dalej i zawsze i może wkrótce nie. o boże. moja drukarka i moja bateria. wszystko zniszczone. zgubiłam akumulatorek do ładowania, zaschnął mi toner (czyjaktamtosięnazywa). jestem skończona. głupi nowy rok, co to kogo obchodzi. to samo, wszystko to samo! nie chcę kataru. RATUJ MNIE !!!!!!!!!!!!!!!!!! BŁAGAM nictu 2006-12-25 00:23:04 skomentuj (3) pękają oczy po co nic? jeśli wszystko to nic. jeśli mało to nic. jeśli za dużo to nic. jak złoty środek to zdychasz. jezu jaka nuda, szkoła, dom, znajomi, imprezy, życie- zanudzę się na śmierć. niewdzięcznica- ladacznica od stu boleści, wszystko jedno. wyszukane wymagania, wyimaginowane jutro. milion beznadziejnych piosenek, jak tego słuchać? jak słuchać o szkole? o pierdołach? jak można żywić się czyimiś problemami? żałosne. irytujące i doprowadzajace do szału. na śniadanie musiałabym zjeść zapasy niejednego mieszkańca mojego bloku żebym była w stanie zwymiotować na tych, którzy są źli. po tygodniu mój przełyk byłby dziurawy. Panna Miłosz w bojowym nastroju. wielki wojownik walczący o pokój na świecie, który możliwy będzie wtedy, gdy zostaną tylko roślinki. okropne wesołe pioseneczki. uśmiechnięte buźki i wszyscy. jestem zgorzkniała. hah a to dopiero, nictu 2006-12-10 21:55:41 skomentuj (3) moi nowi przyjaciele może dziś moglibyśmy nienawidzić trochę mniej. uczciwiej istnieć i nie płakać dlatego, że nie ma sprawiedliwości na tym świecie. o ironio ! każdy z nas jest małą, niewiele wartą kurewką. człowieka stworzył człowiek i to on decyduje o tym kiedy jesteś nikim, a kiedy ktoś potrzebuje twojej pomocy. potrzeby wyższego rzędu? w czasach dupodajstwa, obrażania, obgadywania, nieszczerości, pierdolenia, kłamania, maskowania, udawania ich nie ma. po co? naiwnosć wyszła z mody, bo nie wiadomo czy ktoś głupotę ci wynagrodzi. nie pytaj co dalej. nie myśl w kategoriach 'co za pierdoły'. przynajmniej nie boję się mówić otwarcie. żyję po to by spać, oglądać, śmiać się, drwić i zaspokajać potrzeby fizjologiczne. odkąd straciłam boga życie nabrało sensu. odkąd straciłam przyjaciół - ludzie to dziwki (tanie, drogie, ekskluzywne, proste, przeciętne i wszystko jedno). i już nie wiem jak temu umniejszyć, jak być wściekłą i obojętną. dotyka mnie to jeszcze skoro piszę. już nic oprócz szkoły mnie nie przerazi. nie czytaj, nie czytaj, nie czytaj- pieprz tak jak ja. chrześcijanie to głupcy, ateiści to głupcy. przecież życie bez boga jest takie puste, w twoim życiu echo rozchodzi się od dwóch lat- to samo. odbija się czasem od wyrażeń wymiernych i myśli typu 'szkoda, że nie skorzystałam'. zhierarchizowane życie jest proste. jesteś albo nie, jak nie to żegnaj. zbyt częste myślenie niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. myśli mogą cię uwięzić, zamknąć we własnych domysłach i pozbawić prostych uczuć. uwarunkowania. i że wszyscy umrzemy, będzie smutno jeśli tego zapragniesz. może, może nie, może wcale, nie umiem na skrzypcach grać, nie umiem nic. cudownie nie marnuję czasu, nie błagam, nie kłaniam się. ta szkoła zniszczyła moją przyszłość więc nic do stracenia. urodziłam się z niczym- umrę pusta. nie poswięcę 'cząstki' siebie, nie dam nic. niktnicniczegoniczemupoco dlaczegojakkiedyszczęsliwy miłośćwiaranadziejaprzyszłośćżycie- to wszystko to kupa. a życie to wieczna niestrawność. półmetek świetny nictu 2006-11-20 20:26:32 skomentuj (4) to co zostało po Krakowie. reszta tworzy ograniczający mnie mur. my life is colored headache grey ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz ludzie podali sobie noże zamiast rąk i upiekli ptaki nictu 2006-10-24 20:11:23 skomentuj (0) last christmas, coraz blizej święta ! czym się dziś podniecasz? mnie intryguje wizja zamieszkania w psychiatryku. gdyby nie obawa przed tym, ze potraktują mnie tam jak ścierwo, skrzętnie pracowałabym na wizerunek obłąkanej widocznie. niestety zbliża się nieubłaganie czwartek. chyba już wszystko mi jedno, może to będzie dobry pretekst by popełnić samobójstwo. rozstać się z tym światem w romantyczny sposób, kochając wypaczoną miłością, która nie istnieje, wierząc w boga, który mnie nie kocha i mieć nadzieję, po której został popiół (spalanie jakieśtam). wszystko chuj. zastanawiam się tylko jak się zabić i nie potrafię się zdecydować. znużyły mnie gry i zabawy młodzieżowe. któryśtamraz słucham Iris i słów 'nie warto się poddawać'. w ogóle to mamy cudowną pogodę, gdyby nie to, że po 15 robi się ciepło. zbliża się zima, w sobotę muszę jechać na zakupy. chciałabym umrzeć, albo przynajmniej zachorować do czwartku. moja depresja rozkłada się nierównomiernie, ale i tak jest to wielka góra, a ja jestem Syzyfem. czasem zdarza się okazja do przeturlania się (5 z bioli, 5 z niemca), a czasem podskakuję na jednej nóżce i potem boli mnie staw kolanowy, ale kogo to interesi. więc więc więc dupa. jadąc z byłą mojego byłego, który miał milion kochanic nie sposób nie zauważyć, że ma grube łydki (ona) i meszek nad górną wargą. jaką hipokryzją jest latanie z różą przez cały bytom do nauczycielki, której najchętniej kupiłoby się żyletki żeby sie pocięła :] a jednak piątek trzynastego to wspaniały dzień sytego żołądka, filmów i angielskiego with drugs. chamstwo w biały dzień. wolalabym mieć prawdziwą maskę bo czasem wstyd. nictu 2006-10-10 21:11:37 skomentuj (3) inna wszyscy podniecają się kate bush i wichrowymi wzgórzami. ja też. nic mnie tak nie wzrusza jak film, książka czy też gazeta. telewizja kłamie. wszyscy kłamią. nie wiem co dziś ze sobą zrobić. wyrzuty sumienia nadgryzają moją osobę. no nie wiem, nie wiem. chciałabym mieć więcej czasu żeby móc go przenudzić. byle do piątku, byle do końca. o ile koniec to koniec. a jeśli się zdarzy, że to tylko przejście do następnego początku, zapowiedź kolejnego trwania... myślę, że wtedy bedę miała więcej odwagi by pozbyć się złudzeń. cóż... trzeba mieć odwagę by marzyć efektywnie. czym będziemy podniecać się jutro? jak wysoka będzie fala, która nas wszystkich porwie. to nieistotne i tak wszyscy odpłyną. jak ja nie lubię basenów, głebokiej wody :/ nie lubię masowej oryginalności, oryginalności jako takiej czy innej. ludzie durni. myślicie czasem? koniec migren coś ze sobą zrobiłam nictu 2006-10-03 19:50:26 skomentuj (1) już a myślałam, że zapomniałam jakie mam hasło. jednak nie, pamiętam. pamiętam o wszystkim. o tym co bolało mnie 27 lat temu i o tym co może ucieszyć mnie za godzinę. jeśli muszę mój pamiętniczku, siedząc na zielonej łące zacznę podziwiać barwne kwiaty, szum liści, trawy, błękit nieba. jeśli muszę, ale nie mieszczę się w tej formie. uwiera mnie tak bardzo, że staję się anorektyczką w dni powszednie, a bulimię mam w weekendy. to zadośćuczynienie za krzywdy. moim powołaniem jest ból i cierpienie i marudzenie. świat fantazji przenika świat realny, wszyscy kłamią, a ja wierzę. jestem zmęczona, nie jem, nie piję, boli mnie głowa. kocham swój rozkład. wpadnę w euforię gdy zacznę gnić. powołał mnie pan na grób. skurwiona czy coś wiecie. w najbliższym czasie szyby wystaw będą matowe, ponieważ przechodnie patrzą na swoje odbicia oceniając atrakcyjność swoich sylwetek- nie zwracają uwagi na produkty. to przykre, bo gdzie teraz zwrócę oczy nictu 2006-09-25 21:18:01 skomentuj (1) nagie ukrainki w niedzielę zaczyna się moja podróż za 48 zł. mam bilet miesięczny. czemu dopiero 3? bo te dwa nadchodzące dni sprawią, że pogrążę się w otchłani mej rozpaczy na tyle głęboko by być gotową wybrać numer autobusu, który ma mnie przejechać. to nie żarty. a i jeszcze chciałam przeprosić osoby, które zawiodłam. które oczekiwały ode mnie wsparcia, a go nie dostały tylko dlatego, że praktykuję nudę (jestem fanatykiem). no i nikogo więcej, bo większość obdarzyłam niedawno nienawiścią. to do mnie niepodobne, aczkolwiek ludzie się zmieniają. myślisz, że bilet za 48 zł uprawnia mnie do morderstwa? to w obronie własnej. koniec tego tematu. koniec wakacji, koniec tematu. były do dupy, aż mnie poraziło gdy to pisałam. nie jestem zadowolona, nie cieszę się z powrotu do szkoły. jestem dziś mroczniejsza niż noc listopadowa i kominiarz. nictu 2006-08-31 19:55:24 skomentuj (1) nie ma nikogo gdy potrzebuję kogoś nictu 2006-08-29 19:43:02 skomentuj (0) hahaha ale to kurwa śmieszne :) po tygodniu (mniej więcej) cofam wszystkie przemyślenia, decyzje, plany. postanowiłam nic nie robić, stroić fochy, popijać herbatę i oglądać programy, które ratują ludzkie życie. miłości mam na pęczki; jestem ladacznicą; śniegowym bałwanem, który ma fiutka z marchewki. jednak jeszcze bardziej złości to co mam na głowie i bynajmniej nie jest to kaktus, aczkolwiek wyglądałby lepiej niż to COŚ. jeśli dalej marudzić to :jestem niezdatna do pracy, sfrustrowana, oszukana. poza tym częściej uśmiechnięta. czuję się jak dziecko siedzące na torach, czekające by móc podłożyć kamyczek pod koła pociągu. napawam się widokiem zrujnowanych żyć ludzi zasługujących na zuo. cóż, rozpoczynam małą wojnę. krew się leje, bóg się śmieje, a ja się tarzam. zwymiotuję w końcu, katharsis, dieta cud. a teraz czytaj. Twój sposób widzenia świata, spojrzenie innych. z pozoru każde inne, ale wszystkie takie same. cel- szczęście, spełnienie, satysfakcja, miłość, dobro, dojście do czegoś. czy możliwy jest powrót kiedy zna się prawdę? co pomaga ludziom wyjść z depresji i powrócić do świata 'posiadania celu'? ich ponowne uwarunkowanie? wmówienie im wiary mas. temat otwarty nictu 2006-08-24 20:21:37 skomentuj (1)
come from dupa |
i am mine. bang. bang. 2012
| |