| nictu-
archiwum: pieprzona misja szukania życia
pieprzona misja szukania życia
kolejny raz. te same schody, ta sama droga, autobus ucieka sprzed nosa 'cholera'. niesamowita ochota by wykrzyczeć cały swój gniew. mam jeszcze szansę go dogonić, stoi na światłach. omijam go ze złością, po czym okazuje się, że następny odjedzie za 3 minuty. za 3 minuty będę w drodze do domu. tymczasem mijam mężczyznę leżącego na chodniku, wszyscy mają go w dupie. zasrani katolicy, ludzie kochający i inni pojebani palanci. dzień znowu staje się wściekle zły. wszyscy stoją, palą papierosy i klną w myślach. podjeżdża autobus, potykam sie o schody i jak zwykle siadam po lewej stronie na pojedynczym siedzeniu. średnio pusty (średnio pełny). po prawej stronie jakiś gbur zajął 3/4 podwójnego siedzenia i wyciągnął nogi tak, że zablokował jeszcze dwa miejsca. studiuje gazetę. żaden tam dziennik tylko program telewizyjny. odwracam głowę- nie mam siły patrzeć na to. bolą mnie oczy, po 5 minutach myślami jestem ponownie na dworcu. następnie wyobrażam sobie sytuację za 5 minut. nie chcę wysiadać, mogę jechać do końca. a co jeśli wysiądę 2 przystanki za wcześnie? nie mam ochoty na spacer. a co jeśli wysiadę przystanek dalej? noc spędzę nad jeziorem. wchodzi kanar. jeśli każe mi pokazać bilet poproszę o jego legitymację. stoi nade mną, a raczej wisi. to mój przystanek, dźwigam się i wyskakuję z jadącego jeszcze autobusu (kierowcy się śpieszy więc się nie zatrzymuje). czuję się jak po przespanej nocy. chilę później poczuję się gorzej- zepsułam odtwarzacz, to już ostateczny koniec. idę po siostrę, narzekam w myślach, znowu będę musiała czekać aż się ubierze. wchodzę do budynku- żadnych wspomnień, szkoda czasu. zamykają drzwi, by nie dopuścić do dzieci handlarzy itp. przy drzwiach zazwyczaj dyżuruje sprzątaczka albo woźna. tym razem nie ma nikogo, pukam, nikt się nie pojawia. siadam zrezygnowana, po 10 minutach przychodzi łaskawie pani T. po 15 przychodzi moja siostra. 'co było w szkole?' 'nic' 'no jak to nic, to co spałaś?'- wiem, żeby ją zainteresować powinnam pytać o szczegóły, ale dziś już nie mogę się skupić. idziemy do domu, Agata tapla się w błocie, mówię, że będzie musiała wytrzeć podłogę w korytarzu i nie obejrzy bajek. już nie podskakuje, smętnie człapie obok mnie. znowu wciagam ją na czwarte piętro. byle do domu. nie potrafię zdjąć butów tak szybko, by zdążyć powiesić jej kurtkę zanim rzuci ją w kąt. przebieram się do połowy. Agata ma swoje życie. idę się napić- dzisiaj jeszcze nie piłam, zaschło mi w ustach totalnie. ściągam gitarę z szafy i kolejny raz próbuję z 'uciekinierem', rezygnuję po kilkunastu sekundach. Młoda kończy pracę na konkurs. siadam przy komputerze i.. nie wiem co robić : sprawdzam pocztę, bloga, epulsa, gadu milczy.nie chce mi się czytać, czekam na 'fakty'. może pójdę się wykąpać i położę się spać. chyba nie. może pojadę do biblioteki. nie mam odtwarzacza 'cholera!', nigdzie nie jadę. jesteśmy same w domu, najedzone i w oddzielnych pokojach. na głębokości swych samotności. a jutro... tak mi smutno. pójdę przebrać się do końca i obejrzę fakty. nie zrobię więcej nic.
nictu 2007-02-02 15:55:43
skomentuj (0)
come from dupa
|
|
i am mine.
[główna]
bang.
|